Ukraina pozostaje dla nas daleka i nieznana. Mimo obecności w mediach „newsów” dotyczących jej bieżącej sytuacji politycznej czy społecznej, mimo zwiększającego się ruchu turystycznego- swoistej mody na Ukrainę- tak naprawdę wciąż nie rozumiemy tego, co się tam dzieje. Sytuacja nie przedstawia się gorzej niż w przypadku innych naszych wschodnich sąsiadów a po Pomarańczowej Rewolucji jesteśmy sobie na pewno emocjonalnie bliżsi. To jednak ciągle za mało. Jednocześnie istnieje dość dużo publikacji naukowych i analiz, które kompleksowo omawiają historię Ukrainy, jej obecne problemy i dzieje relacji polsko-ukraińskich. Ciągle pojawiają się nowe źródła. Opierając się na nich można wyrobić sobie własny pogląd na temat sytuacji politycznej tego kraju i perspektyw wzajemnej współpracy. Celem tego bloga będzie właśnie wskazanie takich opracowań lub zwrócenie uwagi na wydarzenia, które w istotny sposób mogą wpłynąć na dalsze losy Ukrainy. Zwracając uwagę na ciekawe teksty i istotne wydarzenia dotyczące naszego dużego sąsiada chciałbym przynajmniej niektórych Czytelników zachęcić do wyjścia poza tradycyjne schematy myślenia o „strategicznym partnerstwie polsko-ukraińskim” oraz o „konieczności istnienia wolnej Ukrainy po to, aby Polska mogła być niepodległa”. Te patetyczne sformułowania, jakkolwiek piękne i zapewne prawdziwe, symbolizują moim zdaniem pewną lukę między wzniosłymi deklaracjami a całkiem mierną realizacją postulatów współpracy polsko-ukraińskiej. Z racji swojego położenia na pewno nie możemy odwrócić się od Ukrainy. Uważam natomiast, że powinniśmy o wiele lepiej orientować się w sytuacji tego kraju choćby po to, by wiedzieć czego możemy oczekiwać we wzajemnych relacjach. Myślę, że ten portal powinien być jednym z miejsc, w którym wiedzę o Ukrainie możnaby poszerzać.
Mam nadzieję, że utworzenie tego komentarza będzie sprzyjać wymianie poglądów i poszerzaniu wiedzy o Ukrainie – zarówno mojej jak i osób odwiedzających stronę. Zapraszam do komentowania.
Dla omówienia bieżących wydarzeń skorzystam tym razem z artykułów prasy codziennej. Wypowiedź Marcina Wojciechowskiego z Gazety Wyborczej „Witaj, kontrrewolucjo” - (czyżby wpływ mojego poprzedniego komentarza?:) - w stylu reportażowym porusza obecne problemy Ukrainy jako państwa ale i zwykłych obywateli tego kraju. Lęki o powrót polityki w z czasów prezydenta Leonida Kuczmy to nie tylko biadania intelektualistów nad podporządkowaniem ukraińskiej polityki historycznej Rosjanom. To także niepewność drobnych przedsiębiorców o dalszy los ich firm, drenowanych przed pomarańczową rewolucją także dla tego, że stanowili bazę społeczną opozycji. W drugim, bardziej przekrojowym artykule, na jaki pragnę zwrócić uwagę Szanownych Czytelników, Alona Hetmańczuk próbuje określić moment rozejścia się polsko-ukraińskich serdecznych relacji i narodzin stanu, jaki obserwujemy dziś. „Polskie lęki Ukrainy” to także próba podpowiedzi skierowanej głównie w polską stronę, jak mogłyby wyglądać nowe relacje obu państw. Autorka wyraża nadzieję, że polepszenie stosunków polsko-rosyjskich nie zaszkodzi we wspólnym wysiłku Polaków i Ukraińców powziętym dla zbliżenia Ukrainy do Unii Europejskiej. Ciekawe omówienie planów prezydenta Wiktora Janukowycza przedłużenia kadencji prezydenta i wzmocnienia jego prerogatyw prezentuje Rzeczpospolita w dwóch artykułach.
Podtrzymywanie niezależności Szczególną uwagę przykuwają jednak w ostatnich dniach dwie publikacje, które potwierdzają przypuszczenia o istnieniu granic prorosyjskości donieckiej elity na Ukrainie. Pierwsza z nich ("Granice prorosyjskości Janukowycza", link poniżej) to także artykuł z Gazety Wyborczej, komentujący brak zgody Kijowa na połączenie Naftohazu Ukrainy z Gazpromem. Drugi zaś to krótka analiza Ośrodka Studiów Wschodnich, poświęcona wizycie Rosyjskiego patriarchy Cyryla na Ukrainie i obaw związanych z kursem rosyjskiego prawosławia na ściślejszą integrację ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej z Patriarchatem Moskiewskim. Obie publikacje wskazują to, co zapowiadano już od dawna - nowe władze Ukrainy traktują swoją prorosyjskość w dość pragmatyczny sposób. Brak zgody na wyzbycie się kontroli nad kluczowymi przedsiębiorstwami z branży energetycznej był do przewidzenia i było to prognozowane już wcześniej. Dziwi pewne zdystansowanie od integracyjnych planów patriarchatu moskiewskiego, mimo wykorzystania wizerunku Patriarchy Cyryla do „namaszczenia” nowego ukraińskiego prezydenta. Zarówno prezydent Janukowycz, jak i jego donieckie zaplecze są - jak to już było powiedziane - ludźmi o typowo sowieckiej formacji umysłowej i kwestie religijne, narodowościowe, ogólnie rzecz biorąc symboliczne traktują z mniejszą uwagą niż np. ekonomiczne. Brak wyraźnego poparcia dla planów Cerkwi Moskiewskiej - współgrających z rosyjską polityką reintegracji przestrzeni postradzieckiej - można zatem odczytywać jako nadawanie sprawom wyznaniowym nieco większej rangi, niż tylko symbolu. Analiza OSW przypomina o kruchej równowadze religijnej, jaka panuje na Ukrainie, targanej w latach dziewięćdziesiątych wielkimi sporami między trzema odłamami prawosławia między sobą a także grekokatolikami i katolikami rzymskimi. Wydaje się jednak, że rezerwa z jaką Janukowycz podchodzi do rozszerzania wpływów moskiewskiego prawosławia ma uzasadnienie poważniejsze niż troska o spokój religijny. Razem z odmową połączenia Naftohazu z Gazpromem a także planowaną serią zagranicznych wizyt w zachodnich stolicach (m. in. Paryżu i Warszawie) mają stanowić dowód na podtrzymywanie przez Ukrainę jej eurointegracyjnych dążeń. O ile bowiem rządzący dziś Ukrainą oligarchowie nie chcą się odcinać od rosyjskich kontrahentów, rynków zbytu i surowców i są za to w stanie zapłacić pewną polityczną cenę, o tyle nie zamierzają dopuścić do zerwania ożywionych kontaktów z państwami Unii Europejskiej, będących dla nich źródłem nowoczesnych technologii czy kredytów. Warto bowiem zauważyć, że pomoc unijna dla pogrążonej w kryzysie Ukrainy zaczyna nabierać coraz poważniejszego znaczenia. Sfery religijna i kulturowa, zaniedbywane przez nowe władze i oddane na pastwę rusofilskich polityków, dość często były w historii Ukrainy poligonem starcia Zachodu ze Wschodem. Zazwyczaj jednak przynależność kraju do jednego z wymienionych kręgów cywilizacyjnych nie zależała od zwycięstwa w ukraińskich umysłach i duszach jednej z tych kultur. O przynależności politycznej Ukrainy decydowała zazwyczaj siła państw ościennych, które - podbijając ziemie ukraińskie - wciągały kraj i ludność do własnego kręgu. Tak było w epoce podbojów tatarskich, w czasach Rzeczpospolitej i w epoce supremacji rosyjskiej a potem sowieckiej. Co charakterystyczne - nigdy nie udało się ostatecznie wytępić czynników kierujących Ukrainę do kręgu odmiennego niż ten, w którym się aktualnie znajduje. Po kolejnych „rozstrzelanych pokoleniach” przychodziły następne: częściowo prozachodnie, częściowo prowschodnie. W obecnej sytuacji prorosyjskim zapędom ministra edukacji czy części hierarchii prawosławnej przeciwstawić można postawę niektórych szkół wyższych a nawet całych dzielnic kraju. Walka ta jest zapewne traktowana przez władze państwowe instrumentalnie i jeśli odbywa się na ograniczonym poziomie - to wydaje się dla niej nawet korzystna, absorbując część uwagi opinii publicznej. Najbliższe tygodnie i miesiące pokarzą, czy za prozachodnimi gestami Janukowycza pójdą dalsze, obliczone na wzmacnianie w społeczeństwie podobnych tendencji. Jeśli tak się stanie to następnym polem aktywności władz państwowych może być polityka edukacyjna.
P. Wołowski, "Patriarcha Cyryl na Ukrainie - duchowość w służbie polityki",http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2010-08-04/patriarcha-cyryl-na-ukrainie-duchowosc-w-sluzbie-polityki.
Trzy miesiące rządów Wiktora Janukowycza i jego donieckiego zaplecza spycha Ukrainę z powrotem do szeregu innych państw postsowieckich. Konsekwentnie likwiduje także przejawy polityki historycznej, prowadzonej przez poprzedniego prezydenta Wiktora Juszczenkę. Diametralna zmiana w relacjach ukraińsko-rosyjskich - podporządkowanie symbolicznej sfery państwowości ukraińskiej rosyjskim wpływom i nawiązanie współpracy w ważnych sektorach gospodarki - to wysoka cena, jaką władze Ukrainy płacą za dobre relacje z największym sąsiadem. Katalog ustępstw jest imponujący ale są to ustępstwa głównie symboliczne. W połączeniu z aktywnością polityki ukraińskiej na innych kierunkach taka polityka mogłaby być dla Ukrainy nawet korzystna.
Śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wielu jego współpracowników i szefów instytucji państwowych, odpowiedzialnych między innymi za politykę historyczną ma, oprócz wymiaru czysto ludzkiego i ogólnopolitycznego, także znamiona tragedii jednego z nurtów polskiej polityki wschodniej. Odejście tych ludzi w najwyższym stopniu osłabia, jeśli nie paraliżuje, działalność środowisk postrzegających swą misję jako kontynuację prometejskiej polityki II Rzeczpospolitej. Potężne osłabienie Prawa i Sprawiedliwości oraz praktyczna likwidacja prezydenckiego ośrodka polityki zagranicznej musi wywołać skutek w postaci zmiany akcentów (przynajmniej na początku, także w związku z koncentracją polskich elit na zagadnieniach polityki wewnętrznej) lub nawet wektorów w relacjach ze wschodnimi sąsiadami Polski.
Pierwsze wybory prezydenckie od czasów pomarańczowej rewolucji na Ukrainie cieszą się w polskich mediach umiarkowanym zainteresowaniem. Perspektywa zwycięstwa kandydatów nie będących programowo prozachodnimi prowadzi część mediów do komentarzy pełnych grozy, inne zaś skłania do przewartościowania dotychczasowych postaw i bardziej realnego spojrzenia na kwestię relacji polsko-ukraińskich.
W poprzednim wpisie powtórzyłem doniesienia niektórych polskich dzienników, piszących w komentarzach z przed tygodnia o większych szansach Julii Tymoszenko na zwycięstwo w drugiej turze. Obiecałem jednak zwracać uwagę czytelników na interesujące teksty, jakie mogą rzucać nowe światło na wydarzenia w tym kraju. I taki właśnie tekst pojawił się na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich1. Zachęcam do lektury tekstu pana Olszańskiego, gdyż daje on wgląd nie tylko w tę jednostkową sytuacje wyborczą, ale pozwala choć trochę zrozumieć istotę współzawodnictwa ukraińskich oligarchów.
Nowa publikacja o słowackim nacjonalizmie na przełomie XX i XXI wieku
Przygotowaliśmy z Robertem Karsznią krótką analizę fenomenu słowackiego nacjonalizmu w odpowiedzi na szereg wpisów i komentarzy, jakie umieszczono na portalu w związku z wyborami w Czechach i Słowacji. Jest to jednocześnie próba podsumowania i opisania pewnego okresu w historii Słowacji, który naznaczony jest obecnością w głównym nurcie polityki tego kraju Vladimira Meciara i Roberta Fico. Uosabiają oni ewolucję słowackiego nacjonalizmu i jego coraz większe podporządkowanie bieżącym wymogom i interesom grup politycznych oraz biznesowych, związanych z obozem władzy.
Reforma rosyjskiej milicji
Od początku sierpnia do połowy września na stronie internetowej "Законопроект2010.ру" dostępny będzie projekt nowej ustawy o policji. Rosyjską milicję mogą czekać bardzo poważne zmiany.
Koniec aktu pierwszego: finisz kampanii prezydenckiej
W dzisiejszym artykule kilka nieco spóźnionych obserwacji związanych z przebiegiem kampanii prezydenckiej. Bronisław Komorowski wystartował z hasłem „Zgoda buduje”. Sztabowcy PO wyraźnie upodobali sobie wyraz „budować” i wiele skojarzeń z nim związanych.
Nowa publikacja o polityce zagranicznej neokonserwatystów w dziale "Prace i artykuły"
Artykuł przedstawia doktrynę neokonserwatystów amerykańskich w zakresie polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. W artykule dowodzę, że doktryna ta posiada cechy dwóch kontrastujących ze sobą szkół teoretycznych stosunków międzynarodowych: idealizmu i realizmu. W związku z tym przeprowadzam analizę myśli neokonserwatywnej oraz jej ewolucji na przestrzeni lat, znajdując elementy obu tych teorii. W swoich rozważaniach prezentuję m.in. reakcje neokonserwatystów na przeobrażanie się rzeczywistości międzynarodowej i wynikające z tego zmiany pryncypiów polityki zagranicznej.
13 lipca prezydent Václav Klaus oficjalnie mianował nowy rząd. Trójkoalicji udało się zakończyć rozmowy i sformować gabinet. Premierem, zgodnie z oczekiwaniami, został Petr Nečas, lider ODS.